• RANI Helensburg
    RANI Helensburg
  • RANI Helensburg
    RANI Helensburg

O hodowli

Pomysł na posiadanie psa rasy Jack Russell Terrier pojawił się w tym momencie, gdy ze względu na koczowniczy tryb życia, musiałam się pozbyć myśli o psie dużym (berneński pies pasterski, o którym marzyłam), a pomyśleć o małym piesku, którego można wziąć pod pachę i wsiąść do pociągu byle jakiego, schować pod łóżkiem lub zapakować do plecaka. I wtedy telewizja polska wyemitowała reportaż z chyba III zjazdu Jack Russell Terrierów. A tam wybiegło stadko małych, dziarskich piesków, powiedzieli że to idealny "pies stajenny", a ponieważ niemało mam wspólnego z końmi, stwierdziłam zaraz, że jeżeli małego (psa) to tylko takiego. Rozpoczęły się poszukiwania szczeniaka, a w roku 2000 nie było to takie proste.... W końcu jest! 4 miesięczna suczka pod Lesznem!!! Krótkie pertraktacje i przyjechała pociągiem do Lublina, gdzie wówczas zamieszkiwałam. Zaraz na dworcu wielkie zdziwienie, bo suczka okazała się być kosmatą, a wtedy nie widziałam nawet, że takie Jacki są, ale podbiła me serce od razu i nie tyko moje, cała rodzina i znajomi zostali zawojowani przez tego małego pieska. Była to RANI Helensburgh. Zaraz też się okazało, że nie śpi pod łóżkiem, a w łóżku, najlepiej na człowieku i że pies ma swoje poglądy na wszystko i bardzo delikatnie wprowadza je w życie. Potrafi też zadbać o kondycję właścicielki, bo potrzebuje dużo ruchu. To bardzo wesoły, żywy pies o bardzo miłym usposobieniu, a przy tym inteligentnym i tą inteligencję potrafi wykorzystać, żeby owinąć właściciela wokół pazura. Tak rozpoczęła się moja przygoda z psami rasy Jack Russell Terrier. Na V Zjeździe w Czaplinku już byłam osobiście z moją suczką, zakwalifikowana została do typu Jack czyli do krótkonożnych Russellów w przeciwieństwie do długonożnych Parsonów. Atmosferę na zjeździe wspominam bardzo dobrze, miło było znaleźć się w gronie ludzi tak samo zafascynowanych tą rasą. Zaczęły się wyjazdy na wystawy i pierwsze sukcesy.

 

W tym czasie też przeprowadziłam się z ludnego miasta w tereny rajskie dla małego, ruchliwego pieska, gdzie są góry, łąki, lasy i mnóstwo przestrzeni.... Obserwowałam jak te wszystkie zmiany nie mają wpływu na mego pieska, nic nie potrafiło jej zaskoczyć, czy zadziwić, wszędzie czuła się dobrze, potrafiła się zaadoptować do każdej sytuacji. Pomagała mi prowadzić rajdy konne i nie ma w tym żadnej przesady. Nigdy nie pozwoliła wyjść koniowi z zastępu. Szczekała na krnąbrnego, który próbował położyć się w kałuży. I zawsze musiała prowadzić, dbając o wszystko. Widziałam ją wielokrotnie jak zatrzymywała się, patrzyła na każdego mijającego ją konia, jakby je liczyła. Gdy minął ją ostatni biegła na początek.

Jej córka Rubi (DROGA MOJA Jak Rani) urodziła się 12.06.2003 r. jako pierwszy Jack Russell Terrier urodzony na Podkarpaciu. Została u nas ze względu na piękne oczy i zadziorny charakter.